01/05/2018Tagi: Alpy,Paklenica - Chorwacja,Wspinanie górskie lato,

Mosoraski, Anica Kuk

W tym roku majówka jest wyjątkowo długa, trzeba to wykorzystać i wyjechać na górskie wspinanie – nasz wybór pada na Paklenicę. Na wyjazd decyduje się 13 osób, do Starego Gradu docieramy na raty – pierwsza grupa działa od niedzieli, reszta dopiero od wtorku – w tym ekipa, z którą mam działać. Z Ulą ruszamy jednak do Chorwacji już w piątek -  zanim rozpocznę przygodę ze ścianami w Paklenicy czeka nas 3-dniowe plażowanie v Vodicach :) We wtorek rano przenosimy się do S. Gradu, gdzie spotykam się z Elą, Grześkiem i Ryśkiem – mamy wspinać się w 4 osoby. Od razu zabieramy się za największą ścianę (Anica Kuk) i lokalny megaklasyk o długości 350 metrów – Mosoraski (6a).

Ponieważ prawie w całej Europie 1 maja jest święto, ludzi w Paklenicy jest mnóstwo (szczególnie Polaków) – samochód musimy zostawić na samym dole i czeka nas dłuższe podejście niż planowaliśmy. Pod ścianą stawiamy się późno bo przed 12-tą, jednak dzięki temu nie ma kolejki chętnych na naszą drogę – wspinaczy jest sporo ale już wyżej.

Wiążę się Ryśkiem i ruszam na prowadzenie pierwszych wyciągów – od razu ładuję się w jakiś trudniejszy wariant po prawej ale kolejne wyciągi są łatwe (4a i 4b) więc przechodzę je szybko. W połowie ściany zmieniamy się i sugerując się starym schematem robimy trawers w lewo, który niestety doprowadza nas pod oryginalny wariant prowadzący kominem, obecnie mało chodzony i nieubezpieczony. Po jednym długim wyciągu wracamy na drogę – przed nami najtrudniejszy fragment wyceniany obecnie na 6a – wspinanie na nim okazuje się bardzo ładne i zarazem ciągowe. Kolejny wyciąg jest również niezwykle estetyczny, choć łatwiejszy (5b). Na koniec zmieniamy się raz jeszcze i czeka mnie poprowadzenie ładnej kilkunastometrowej płyty za 5a.

Drogę kończymy po 4 godzinach, czekamy jeszcze na Elę i Grześka, wchodzimy na szczyt Anicy i zadowoleni schodzimy naokoło masywu do wąwozu i na parking. W międzyczasie pozostała ekipa załatwiła duże mieszkanie w miasteczku, czeka nas więc ciepła kąpiel i mała wieczorna posiadówa ;)