Rebel, Skrajny Kieżmarski Strażnik
Drugiego dnia klubowego obozu, mając w planach główny cel nazajutrz, decydujemy się na krótką drogę o drytoolowym charakterze – Rebel (VI, ok. M6- OS) na Skrajnym Kieżmarskim Strażniku. Patrząc na nagromadzenie letnich piątek i szóstek na topo oraz czytając opisy na Drytoolingu i Na Jednej Linie nastawiamy się na nielekką przeprawę, okazuje się jednak że przy dobrych warunkach jakie panują (czyste płyty, odkryte trawy, dobry śnieg) wspinanie jest przystępne jak na słowackie standardy, a asekuracja komfortowa. Dodając do tego urodę niektórych odcinków, drogę z pewnością polecam jako jedną z lepszych wśród robionych do tej pory przeze mnie linii kończących na Niemieckiej Drabinie.
Pierwszy wyciąg wg schematu prowadzi płytami (V+), zimą mogą być jednak przykryte śniegiem i dają możliwość korzystania z trawek pomiędzy nimi – w tym przypadku trudności nie przekraczają M4. Niezależnie od wybranego wariantu istotne jest by kierować się do lewego górnego rogu „zatoki” pod skalnym spiętrzeniem – pod charakterystyczny zielony pas skały z turniczką poniżej (60m). Drugi odcinek zaczynamy od przewinięcia przez turniczkę (ok. M5), trawersujemy kilka metrów w lewo i odbijamy do góry wzdłuż rys w płycie. Po jednym trudniejszym miejscu (M5+) z nieco gorszą asekuracją robi się łatwiej - kontynuujemy do półeczki i stanowisko robimy na jej lewym skraju lub (niewygodnie) pod zacięciem na płycie powyżej.
Trzeci odcinek zaczyna się efektownym przewinięciem z zacięcia na wąską półeczkę po lewej – jest tam mała jedynka, do której nie wchodzi karabinek – przydatny repik lub mailon. Kolejne metry to czujny trawers z jednym trudniejszym miejscem (ok. M5+) po którym dostajemy się do dobrych traw i kominka z rysami, którym wydostajemy się na półkę – to tylko 15m (nie 25 jak na schemacie) ale warto zrobić stanowisko. Czwarty wyciąg (ok. M5) jest bardzo ładny – zaczynamy fajnym zacięciem z rysą i kierujemy się skośnie w prawo do kominka, gdzie trzeba trochę pokombinować by wydostać się na taras powyżej.
Wyciąg piąty (M5) również oferuje fajne wspinanie – zaczynamy skośnym zacięciem, po którym pokonujemy dwa krótkie uskoki skalne, wyjście z drugiego z nich (hak) jest całkiem siłowe i trzeba się dobrze „wkleić” na taras powyżej. Ze stanowiska (duży głaz na taśmę) idziemy kilka metrów w prawo i odbijamy przez prożek do góry na płytę – letnie trudności (VI) w rakach dzięki dobrej rzeźbie nie sprawiają dużych problemów (wg mnie nie więcej niż M6- odnosząc do sąsiednich dróg), a ryski zapewniają dobrą asekurację - mimo iż nie trafiamy na haka wspominanego w opisach Damiana i Pawła. Po ok. 20m wychodzimy w łatwy teren prowadzący wprost na wierzchołek Skrajnego Strażnika. By z niego zejść podchodzimy kilkanaście metrów do góry grzbietem i odbijamy w lewo do łańcuchów wyprowadzających do żlebu zejściowego – przy słabym śniegu warto się asekurować.
















