30/04/2026Tagi: AtlasAtlas - MarokoIfrigWspinanie górskie latoWspinanie górskie lato

Canyon Apache, Paroi de l'Akka n'Tafrawt (Ifrig)

Wycena: VIII-   Wycena uzupełniająca: 6c/6c+   Asekuracja: S2   Długość [m]: 280m   Wyciągi: 9   Czas [h]: 5   Wystawa: SW   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Dzień przerwy po zmaganiach z Widy Azry to nieco mało dla przeciążonego barku (a przed nami powrót na Barakę), na szczęście nasze zapędy by wybrać się na coś trudniejszego hamuje pogoda – na kilkanaście godzin robi się pochmurnie i wietrznie. Z listy wyciągamy więc krótszego klasyka o nieco niższej wycenie – Canyon Apache (6c/6c+ 280m) w sektorze Paroi de l'Akka n'Tafrawt (masyw Ifrig), położonym w głębi kanionu Timrazine. Popularna droga Pioli tym razem nieco rozczarowuje – dwa wyciągi 6c (w niektórych topo 6c+) i dwa 6b+ są super, pozostałe pięć jednak takie sobie. Może to jednak pogoda i zmęczenie, może wysoko postawiona przez Sardynię poprzeczka (tam takich dróg mnóstwo) sprawiają, że marudzę oczekując każdego metra w pięknej skale 😉.

Do kanionu idziemy w czwórkę – Adam z Agnieszką za cel obierają biegnącą obok Apacha równie często powtarzaną drogę L‘allumeur de rêves berbères (6b+ 320m) i poza uwagami do łatwiejszych odcinków polecają. Warto wspomnieć też o sektorze położonym tuż przy wejściu do kanionu – Paroi des Sources, na którego niewielkiej ale pięknej i monolitycznej ścianie znaleźć można m.in. kolejne lokalne hity. Największe z nich to Le Reve d Aicha (6a+ 250m), Belle et Berbere (6b+ 300m) czy dwie świetne trudniejsze linie – Zebda (7b+ 260m) i Susurro Bereber (7b+ 280m), które mieliśmy zresztą na celowniku. Ściana ze względu na łatwy dostęp i szybkie zejście oraz „skałkowy” charakter dobrze nadaje się na niepewną pogodę lub krótsze wspinaczkowe dni, oczywiście jeżeli dysponujemy poziomem pozwalającym na dość równe wspinanie w danych trudnościach.

Wracając do sektora l'Akka n'Tafrawt – by się pod niego dostać idziemy dnem kanionu jak pod północną ścianę Taoujdadu, aż do poręczówek nad dużym uskokiem z wodospadem. Pierwszy wyciąg Rêves berbères zaczyna się z pierwszego odcinka poręczówki, Canyon Apache przy samym jej końcu, tuż przed zejściem w dół na taras pod Taoujdadem. Pierwszy wyciąg (zaczyna Bartek) biegnie na lewo od charakterystycznej szerokiej rysy, którą startuje tradowa Creatura di Sabbia – linię naszej drogi wyznaczają spity. Początek to siłowe ruchy w wyślizganej skale, przy braku dogrzania może się wydawać nieco trudniej niż 6b+. Po kilku metrach robi się bardziej technicznie, wspinamy się w lewo za kant i wychodzimy za przełamanie ściany. Drugi wyciąg (6a+) to wspinanie przyjemny filarkiem i w prawo połogą płytą. Na trzecim czeka trikowy bulder pod przewieszką (dobrze odczytując ruchy raczej nie więcej niż 6c, mimo iż w niektórych topo widnieje 6c+), dalej piękne wspinanie w pionowej ścianie.

Po zmianie na prowadzeniu czeka mnie przyjemny czwarty odcinek w bogato urzeźbionej skale (6a+), pokonanie kolejnego uskoku (6b) i łatwego terenu na wyciągu piątym oraz wyciąg szósty (6b+). Ten okazuje się dość wymagający, siłowe odciągi w śliskiej skale pomiędzy przewieszkami mocno wypychają – na prowadzeniu udaje się utrzymać, Bartek na drugiego ku swojemu zdziwieniu musi odpocząć na bloku by pokonać kluczowy fragment. Na pocieszenie zgadzam się odstąpić mu do prowadzenia najpiękniejszy odcinek drogi 😊. Ciągowa płyta z małymi, ostrymi chwytami jest świetna – po bardzo technicznym początku (6c, może i z plusikiem) czeka jeszcze mnóstwo wspinania po lepszych chwytach ale w delikatnym przewieszeniu. Ten wyciąg na pewno sprawia, że warto się na drogę wybrać. Początek odcinka ósmego (tutaj już moje prowadzenie) jest zresztą podobny, delikatne wspinanie w pomarańczowej płycie za 6b+ z podchwytliwym trawersem jest ciekawe i niebanalne – na szczęście udaje obronić się OS-a. Wyciąg ostatni to już formalność – wychodzimy ze ściany łatwym (5c) płytowym zacięciem, spity są nieco rzadziej jednak podobnie jak na całej drodze friendy nie są niezbędne.

Po wyjściu na taras spotykamy się z drugim zespołem i podchodzimy pod położoną wyżej ścianę (sektor Haut) – w planach gdyby pierwsza droga poszła sprawnie i nie zaczęłoby padać była dogrywka na 5-wyciągowej drodze Princess Msmrir (7a 200m). Z moją nadwyrężoną ręką jest jednak coraz gorzej, gdy okazuje się więc, że Adam rezygnuje ze wspinania i mielibyśmy iść w trójkę, bez żalu zostawiam Bartka z Agnieszką. Dla mnie byłoby to siłę, a w dwójkę będą mieć więcej prowadzenia i szans na wyrobienie się przed deszczem. Finalnie się udaje i znajomi potwierdzają, że drogę warto zrobić po wyjściu ze ściany poniżej – choć po pierwszym pięknym wyciągu za 7a (OS Agnieszki) robi się dużo łatwiej (załączam topo), a skała jest niczym tarka.