28/07/2026Tagi: AlpyAlpy - FrancjaAiguille du MidiWspinanie górskie lato

Baquet-Rebuffat start Super Dupont, Aiguille du Midi

Wycena: VII+   Wycena uzupełniająca: 6b+   Asekuracja: RS2   Długość [m]: 320   Wyciągi: 9   Czas [h]: 7   Wystawa: S   Ocena: 8/10   Komentarz:    

Po noclegu w schronisku Cosmique, kierujemy się z Bartkiem pod południową ścianę Midi by zmierzyć się z jednym z głównych celów wyjazdu – drogą Super Dupont (7b 300m). Niestety do towarzyszącego brakowi aklimatyzacji osłabieniu i bólu głowy doszło moje zapalenie zęba, co w połączeniu z brakiem porządnego rozwspinu oraz upałem jaki nastał w ścianie już wczesnym rankiem nie rokowało zbyt dobrze. Finalnie po wymęczeniu dolnych wyciągów, po dojściu do głównych trudności nie mamy szans na ich klasyczne pokonanie, decydujemy się więc kontynuować drogą Baquet-Rebuffat (wariantem 6b+) – znaną mi już w całości z przejścia sprzed kilku lat (RELACJA). Poniżej krótki opis pokonanej linii oraz trochę informacji uzupełniających i zdjęć.

Po dojściu pod ścianę wypatrujemy spitów na prostowaniu opisanym w Rockfax, ponieważ ich jednak nie namierzamy finalnie startuję wariantem oryginalnym – zacięciem za ok. 5c. Po jego przejściu zatrzymuję się przy ringu z pętlą oznaczonym w niektórych opracowaniach jako stanowisko. Decyzja okazuje się dobra bo choć do stanu pod okapem pozostaje ok. 15m to diagonalna rysa, a szczególnie wyjście z niej okazuje się czujne i wymagające jak na 6a – lepiej nie mieć tutaj 50m przesztywnionej liny pod sobą.

Drugi wyciąg (6b+) jest świetny, ale w naszym kiepskim stanie spędzamy na nim trochę czasu. W mojej pierwszej próbie po technicznym początku i czujnym trawersie (ringi) dostaję zaćmienia i atakuję nie tą przewieszkę co trzeba 😉. Mam nadzieję, że kolega szybko upora się z trudnościami, okazuje się jednak że wyciąg mu kompletnie "nie siedzi" i czeka mnie powtórka. Na szczęście tym razem wszystko robię już jak należy – po trawersie pokonuję przewieszenie we właściwym miejscu (wyżej już na własnej asekuracji, powietrznie ale klamiasto) i wychodzę do stanowiska.

Czwarty odcinek (6b) prowadzi kolega – technicznie tarciowe wspinanie w płycie przypada nam do gustu, a odległe ringi wcale nie przeszkadzają. Na kolejnym stanowisku nasz odzyskany na chwilę zapał szybko zostaje jednak zahamowany – już wejście w cienką ryskę za 7a przy naszej dyspozycji oraz upale w okolicy 30 stopni okazuje się bardzo męczące. A dalej czeka jeszcze 6c+/7a i po dwóch łatwych wyciągach bulder w gładkiej płycie za 7b i bardzo ponoć wymagająca rysa za 6c/6c+ - będziemy mieli zresztą okazję wyżej oglądać jej patentowanie przez zespół który zjechał na ten wyciąg od góry (patrz foto). Choć odpuszczanie nie leży w naszej naturze, tym razem musimy pogodzić się z tym, że jesteśmy za słabi by pokonać przeciwności – zamiast wycofu proponuję jednak koledze by kontynuować Rebuffatem i przynajmniej klasycznie pokonać ścianę.

Kolejne wyciągi jakie nas czekają nie są trudne (choć w większości to nadal solidne 5c z wariantami do 6a+) ale bardzo fajne – po wyminięciu przewodnika z klientami szybko posuwamy się do góry. Po opis poszczególnych wyciągów i schematy odsyłam do kompletnej relacji z drogi (TUTAJ), jej górną część szliśmy bowiem właściwie prawie tak samo – poza jednym miejscem o którym wspominam na zdjęciu. Podobnie również kończymy – choć koledze wspinanie nie sprawia już dziś przyjemności, namawiam go by poprowadził bardzo fajny ospitowany wariant za 6b+ wyprowadzający wprost na szczyt (co też udaje mu się w pierwszej próbie). Po dłuższym odpoczynku na eksponowanym wierzchołku robimy jeden 30-metrowy zjazd w kierunku platformy obok górnej stacji kolejki (co zawsze wzbudza duże zainteresowanie zgromadzonych na niej turystów) i wracamy do miasta, na pocieszenie fundując sobie burgera w Poco Loco 😉. Pozostaje zastanowić się co zrobić z jedynym pełnym wspinaczkowym dniem jaki nam pozostał do dyspozycji…