30/07/2026Tagi: AlpyAlpy - FrancjaPetites JorassesWspinanie górskie lato

Anouk, Petites Jorasses

Wycena: VII+   Wycena uzupełniająca: 6b+   Asekuracja: RS2   Długość [m]: 800   Wyciągi: 21   Czas [h]: 12   Wystawa: W   Ocena: 9/10   Komentarz:    

Na koniec krótkiego pobytu w Chamonix w planach była wymarzona trudna technicznie droga, po wcześniejszych przygodach i komplikacjach zdrowotnych nie mamy na nią niestety żadnych szans. Pozostaje odłożyć cel na przyszły rok i na pocieszenie wybrać się na coś o niższej wycenie, ale za to na dużej ścianie. Na tą okoliczność wyciągam z listy "to do" 750-metrową drogę Pioli - Anouk (6b+/6c) na Petites Jorasses. Piękna płytowa ściana rozświetlająca się na złoto w wieczornym Słońcu przykuła mój wzrok już podczas pierwszej wizyty na lodowcu Mer de Glace, a bliżej okazję miałem się jej przyjrzeć podczas wspinania na położonym naprzeciwko Filarze Walkera na Grandes Jorasses. Wiedziałem więc, że wybranie się na nią będzie kwestią czasu, a po przejściu potwierdzam że warto było 😉.

Przed wybraniem się pod Jorassy warto sprawdzić warunki na lodowcu pod ścianami – po potwierdzeniu w schronisku Leschaux oraz u Gosi, która wspinała się na Anouku niecałe dwa tygodnie wcześniej, mamy pewność że jest ok. Wybieramy opcję na lekko i wygodnie, ze spaniem w schronisku i z minimalną liczbą sprzętu i ciuchów – fala upałów sprawia, że nie zmarzniemy nawet gdyby na wspinaniu zastała nas noc. Podejście o schronu zajmuje nam około 3h30m – nie spieszymy się, dodatkowo czas wydłużają góry gruzu na lodowcu Mer de Glace, który z roku na rok wygląda coraz gorzej. Na miejscu okazuje się na zachodnią ścianę Małych Jorasów chętne są jeszcze dwa zespoły – oba na Drogę Contamine (tradowy klasyk o wycenie 6a). Co ciekawe jedna ekipa to Polacy, będący w trakcie kursu IVBV, jemy więc razem kolację i umawiamy się na wspólne wyjście rano. Czeka nas też przykra niespodzianka, od strażniczki schroniska dowiadujemy się bowiem, że z powodu obrywu przejście drugiego wyciągu Anouka nie jest możliwe i konieczny jest start Contaminem, z którego na drogę wrócić można po czterech wyciągach – dochodzi do mnie już więc skąd wybór takiego wariantu przez koleżanki z Polski.

Pod ścianę dostać można się dolnym (od lodowca) i górnym (od schroniska) wariantem – w naszym przypadku i przy potwierdzonych warunkach logiczniejszy jest ten drugi. Ruszamy w czwórkę jeszcze po ciemku – początkowo podchodzimy stromo do góry, gdy ostania serpentyna odbija mocno w lewo (trasa do schroniska Couvercle), my odbijamy w prawo za kopczykami i zaczynamy długi trawers prowadzący aż do górnej odnogi lodowca Leschaux, podchodzącej aż pod ścianę. Jak się okazuje całkiem ewidentne podejście nie jest tak oczywiste w drodze powrotnej, track który nagrałem na zegarku okazał się przydatny 😉.

Pod ścianą czekamy chwilę aż chłopaki pokonają pierwszy odcinek Contamina i ruszamy za nimi – z powodu szczeliny brzeżnej konieczne jest wejście trawersem do pierwszego wyciągu (5b) biegnącego od podstawy wielkiego zacięcia wyznaczającego dolną część drogi. Drugi odcinek (5c) to przejście przez mały okapik i wspinanie wzdłuż rysy w zacięciu – trochę klinowaniem, trochę dilferkiem, nietrudno ale z powodu wypolerowanej skały też nie łatwo 😊. Asekuracja własna jest jednak bardzo dobra, co jakiś czas jest też jakiś hak lub więcej przy okazji stanowisk. Trzeci (5c) i czwarty (4b) odcinek to ciąg rys i zacięć, z których wychodzimy na wyraźny taras w prawo – Anouk dochodzi z dołu i po chwili trafiamy na jego piąte stanowisko (zjazdowe ze spitów jak każde kolejne). Żegnamy więc chłopaków idących dalej skośnie w prawo i zaczynamy wspinanie na właściwej drodze.

Na początek wyciąg szósty (6a+) przyjemną płytą wprost do góry, linię wyznaczają kolejne spity – czasami dość odległe, co będzie zresztą dość charakterystyczne dla całej drogi. Poza odcinkami czysto płytowymi w rysach dokładanie własnego sprzętu będzie jednak bezproblemowe, a na niektórych wyciągach (pozbawionych spitów na 10 lub więcej metrach) wręcz konieczne - zestaw od 0.3 do 1 spokojnie jednak wystarcza. Na odcinku nr 7 (6a+) zaczynamy rysą po prawej i odbijamy do pierwszego spita w lewo, dalej płytą do góry. Wyżej czekają dwa kluczowe obecnie (wcześniej wyciąg nr 2 miał 6b+/6c) wyciągi, wyprowadzające przez strefę przewieszeń z szarej śliskawej skały w morze żółtych płyt.

Po zmianie na prowadzeniu ruszam w wyciąg numer osiem (6b/6b+) – na początek ładna cienka ryska na własnej asekuracji, potem techniczne tarciowe ścianki między okapikami, na koniec łatwiejsze zacięcie z rysą gdzie ponownie przydają się friendy. Najtrudniejszy fragment jest dość czujny, na szczęście but nigdzie nie wyjeżdża i udaje dotrzeć się do stanowiska OS-em (uprzedzając fakty podobnie jest zresztą na całej drodze). Na następnym odcinku (6b+) łydki trochę odpoczną – dla odmiany czeka bowiem przewieszony kominek, gdzie trzeba mocno ciągnąć z buły, szczególnie jeżeli zaniedbamy dobre ustawienia.

Po wyjściu z przewieszenia czeka nas inny świat – Słoneczko (już po 12-tej) i ciepły suchy granit ze świetnym tarciem. Tutaj dla wygody zmieniamy się co 2-3 wyciągi i systematycznie pniemy do góry – zupełnie bez pośpiechu, mając sporo czasu do wieczora i chcąc czerpać jak najwięcej przyjemności ze wspinania. Tą zaburza tylko kilka delikatnych mikro pobłądzeń w miejscach gdzie długo (czasami przez pół wyciągu) nie ma spitów – teren daje jednak dużo możliwości przejścia w dość podobnych trudnościach i założenia asekuracji co najmniej co kilka metrów. Wyciąg nr 10 (6b) daje przedsmak tego co czeka dalej – świetnie urzeźbiona płyta przecięta co jakiś czas rysą. Na odcinku 11-tym (6a) poza płytą – dla urozmaicenia uklamiony daszek.

Wyciąg dwunasty (6a) zaczynamy rysami na własnej (lepiej po lewej) i w górnej części płytami wzdłuż zlokalizowanych co kilka metrów spitów. Wyżej to już nuda – płyty, płyty, płyty 😊. To oczywiście żarcik, poza monotonnym charakterem nie ma jednak co narzekać gdyż wspinanie jest bardzo ciekawe i estetyczne, a skała świetnej jakości. Po pokonaniu kilku wyciągów z ciągłymi trudnościami 6a-6a+ i krótkiej rozmowie ze zjeżdżającymi naszą drogą Polakami, którzy zdobyli już szczyt, docieramy do okapu wieńczącego płyty (wyciąg nr 18) – ścianką nad nim docieramy do stanowiska na wyraźnej kazalnicy. Z dołu od lewej dochodzi do niej Contamine (i prowadzi dalej łatwym terenem do szczytu) – czasami zespoły wspinające się nią w tym miejscu przechodzą na niedużo trudniejszy ale ciekawszy wariant kończący Anoukiem.

Z kazalnicy idziemy zacięciami po prawej (4a), po czym na wyciągu nr 20 czeka nas ładna ścianka z okapikami (5b). Zwieńczenie drogi to połoga płyta (4c) prowadząca pod ostrą jak brzytwa grań, pod której krawędzia kontynuujemy do ostatniego stanowiska. Po dłuższej przerwie poświęconej na podziwianie widoków ruszamy w dół wzdłuż pokonanej linii drogi. Prawie wszystkie zjazdy mają ok. 40 metrów, a jak zdarzają się krótsze to nie ma sensu ich łączyć – albo z powodu rzeźby albo trawersów jakimi prowadzą. Z powodu płytowego charakteru ściany, nie mając niespodziewanych przygód idzie jednak szybko i sprawnie – my na dole meldujemy się po niecałych 3h, tuż po zapadnięciu zmroku (ok. 22). Przy okazji zjeżdżając wzdłuż początkowych wyciągów Anouka oglądamy oberwany drugi wyciąg – na sporym obszarze w strefie okapów którą prowadził pozostała gładka biała płyta bez asekuracji, dobrze więc że nie przyszło nam do głowy próbować.

Powrót do schroniska okazał się dłuższy niż podejście – sporo czasu straciliśmy zwłaszcza na lodowcu, który po całym dniu w Słońcu spływał miejscami wodą i na stromych odcinkach zrobił się czujny, zabranie jednej dziaby na dwie osoby nie okazało się więc zbyt rozsądne. A znalezienie przejścia między głazami i odpowiednich pasaży na długim trawersie prowadzącym do ścieżki nad schroniskiem byłoby znacznie trudniejsze gdyby nie wspomniany wcześniej ślad zapisany w zegarku. Do chaty docieramy dopiero około 2-ej zmęczeni zejściem bardziej niż wspinaniem, na szczęście przezornie dzień wcześniej zaopatrzyłem się w piwo które wraz z liofem smakuje po takiej przygodzie wybornie 😉. Wstajemy już po kilku godzinach i wracamy do Chamonix, czeka nas bowiem od razu 15-godzinna podróż powrotna do kraju.