Łapiński-Paszucha, Kazalnica Mięguszowiecka
Po powrocie z Czarnego Zacięcia meldujemy się nad Morskim Okiem, suszymy sprzęt i szykujemy do wyjścia na Kazalnicę przed świtem. Poza naszą trójką mimo pięknej pogody i ostatniego weekendu kalendarzowej zimy (nie sezonu zimowego bo ten trwa odkąd i dopóki są warunki!) w schronisku pojawia się tylko jeden zespół. I choć ciężko w to uwierzyć, bo przecież w okolicy są dziesiątki popularniejszych dróg – również planuje robić Ła-Pę! Godząc się z możliwymi konsekwencjami nie zmieniamy jednak planu i puszczamy chłopaków ponad godzinę wcześniej wierząc im, że w parze z młodością pójdzie i szybkość 😊.
ZOBACZ CAŁOŚĆ...





























